Początkowo zakładano, że realizacja przedsięwzięcia pochłonie nieco ponad 205 mln zł brutto. Dziś ta kwota wygląda jak odległy punkt odniesienia. Po kolejnych zmianach wartości kontraktu, dodatkowych pracach i rozliczeniach z wykonawcą koszt samego stadionu wzrósł do około 410 mln zł. Co więcej, najnowszy wzrost nastąpił już po zakończeniu budowy. Katowice wypłacą wykonawcy, konsorcjum firm NDI z Sopotu, kolejne 43,788 mln zł.
Od 205 do ponad 400 milionów złotych
Początkowa cena robi dziś szczególnie duże wrażenie. Oferta NDI w przetargu opiewała na nieco ponad 205 mln zł brutto. Już na etapie podpisywania umowy można było jednak zakładać, że ostateczny rachunek będzie wyższy.
Kolejne miesiące przynosiły następne aneksy do umowy zawieranej przez Katowickie Inwestycje z wykonawcą. Wraz z nimi rosła wartość inwestycji. Miasto musiało przeznaczać na stadion coraz większe środki, a znacząca część przedsięwzięcia była finansowana z kredytu. Katowice zdecydowały się również na emisję obligacji.
Ostatecznie, jeszcze przed najnowszym rozstrzygnięciem sporu z wykonawcą, koszt obejmujący stadion, przylegającą halę, dwa boiska treningowe oraz parking wynosił około 363–370 mln zł brutto.
Wydawało się wówczas, że największe wydatki są już za miastem.
Okazało się inaczej.
Potrzebujesz pomocy stomatologa w Katowicach? Rekomendujemy: dentysta Katowice
Budowa zakończona, ale rachunki nadal rosły
Prace przy stadionie zakończyły się w październiku 2024 roku. Oficjalne otwarcie obiektu nastąpiło 30 marca 2025 roku. Stadion zaczął więc funkcjonować, zanim zakończyła się finansowa historia jego budowy.
Już w momencie otwarcia miasto miało wiedzieć o dodatkowych żądaniach wykonawcy. NDI domagało się bowiem wypłaty 62,7 mln zł brutto.
Największą część tej kwoty, ponad 49 mln zł, stanowiła tzw. waloryzacja wynagrodzenia. Pozostałe roszczenia dotyczyły między innymi robót dodatkowych oraz kosztów związanych z wydłużeniem okresu realizacji kontraktu.
W tym ostatnim przypadku pojawiła się szczególnie istotna kwestia. Według przedstawionych informacji wydłużenie kontraktu nastąpiło z winy miasta.
Katowickie Inwestycje nie zaakceptowały jednak przedstawionego przez NDI rozliczenia. Rozpoczął się spór o to, jaka kwota rzeczywiście należy się wykonawcy.
Dlaczego wykonawca domagał się dodatkowych pieniędzy?
Sednem sprawy była między innymi waloryzacja wynagrodzenia. Nie jest ona rozwiązaniem nadzwyczajnym w przypadku wieloletnich kontraktów budowlanych. W czasie realizacji dużych inwestycji ceny materiałów, energii, transportu czy usług mogą bowiem zmieniać się na tyle znacząco, że pierwotne warunki finansowe przestają odpowiadać realnym kosztom prowadzenia prac.
Możliwość waloryzacji wynagrodzenia w zamówieniach publicznych została wzmocniona przez znowelizowane przepisy Prawa zamówień publicznych, które weszły w życie 1 stycznia 2021 roku. Przy odpowiednio długich kontraktach dotyczących między innymi robót budowlanych w umowach powinny znaleźć się mechanizmy pozwalające uwzględniać zmiany cen materiałów i kosztów realizacji zamówienia.
NDI po zakończeniu prac wystąpiło więc z wnioskiem o wypłatę należnej, zdaniem wykonawcy, waloryzacji. Problem polegał na tym, że obie strony zupełnie inaczej oceniały zarówno zakres roszczenia, jak i jego wysokość.
Jak wyjaśniała Alina Komorowska, zastępczyni dyrektora generalnego w Katowickich Inwestycjach, wykonawca po zakończeniu prac w październiku 2024 roku złożył wniosek dotyczący waloryzacji, jednak przedstawiona przez niego kalkulacja nie została zaakceptowana ani pod względem zakresu, ani wartości roszczenia.
To właśnie rozbieżność między oczekiwaniami wykonawcy a stanowiskiem miasta doprowadziła do dalszego postępowania.
Spór trafił do Sądu Polubownego
Ponieważ po jednej stronie sporu znajdowała się jednostka samorządu terytorialnego, sprawą zajęła się Prokuratoria Generalna w Warszawie, a postępowanie prowadzono przed Sądem Polubownym.
W maju 2025 roku NDI wystąpiło z wnioskiem o koncyliację. Wykonawca ponownie przedstawił swoje roszczenie, którego wartość przekraczała 62 mln zł.
Rozpoczęły się rozmowy mające doprowadzić do rozwiązania konfliktu bez konieczności prowadzenia długotrwałego sporu sądowego. Odbyły się cztery spotkania koncyliacyjne.
Ostatecznie w czerwcu strony zaakceptowały stanowisko wypracowane w ramach Sądu Polubownego.
Na tym jednak formalne rozliczenie musiało jeszcze poczekać.
Katowice zapłacą NDI prawie 44 miliony złotych
24 sierpnia Katowickie Inwestycje i NDI wypracowały wspólne stanowisko, które doprowadziło do zawarcia ugody.
Jej najważniejszy punkt oznacza dla miejskiego budżetu konkretny wydatek. Katowice mają zapłacić wykonawcy dokładnie 43 788 000 zł.
To mniej niż 62,7 mln zł, których pierwotnie domagał się wykonawca, ale jednocześnie kwota na tyle duża, że znacząco zmienia końcowy rachunek za inwestycję.
Po uwzględnieniu ugody koszt budowy stadionu miejskiego wzrośnie do około 410 mln zł.
Tym samym pierwotna wartość kontraktu na poziomie nieco ponad 205 mln zł została niemal podwojona.
To jeszcze nie jest pełny rachunek za inwestycję
Warto przy tym rozdzielić dwie kwestie. Około 410 mln zł dotyczy stadionu wraz z bezpośrednio związanymi elementami inwestycji, czyli między innymi halą, dwoma boiskami treningowymi i parkingiem.
Osobno realizowany był układ drogowy, który miał zapewnić obsługę komunikacyjną obiektu.
I tutaj również pojawiła się znacząca różnica między pierwotnymi założeniami a rzeczywistymi kosztami. Wartość tej części inwestycji wzrosła z około 68,7 mln zł do około 110 mln zł. Prace nie zostały jeszcze w pełni rozliczone.
Oznacza to, że 410 mln zł nie musi być ostatecznym kosztem całego przedsięwzięcia związanego ze stadionem i jego otoczeniem.
Prawie dwa razy drożej niż zakładano
Skala wzrostu kosztów jest trudna do przeoczenia. Oferta, która była podstawą rozpoczęcia inwestycji, wynosiła nieco ponad 205 mln zł brutto. Po kolejnych zmianach oraz zawarciu ugody rachunek za sam stadionowy kompleks sięgnie około 410 mln zł.
To różnica przekraczająca 200 mln zł.
W praktyce oznacza to, że miasto zapłaci za tę część inwestycji około dwa razy więcej, niż wynikało z pierwotnej oferty przetargowej.
Najnowsze 43,788 mln zł nie są więc pojedynczą, oderwaną od wcześniejszych wydarzeń podwyżką. To kolejny etap wieloletniego procesu, w którym początkowa wartość kontraktu była stopniowo zwiększana, a po zakończeniu budowy pozostało jeszcze rozstrzygnięcie dotyczące roszczeń wykonawcy.
Wykonawca zrzekł się kolejnych roszczeń
Ugoda ma jednak również drugą stronę. W zamian za uzgodnioną kwotę NDI zrzekło się dalszych roszczeń dotyczących budowy stadionu.
Dla miasta oznacza to zamknięcie tego konkretnego sporu i większą pewność, że w przyszłości nie pojawią się kolejne żądania finansowe wykonawcy związane z tym kontraktem.
Nie oznacza to jednak definitywnego zakończenia wszystkich rozliczeń związanych z działalnością NDI w ramach całego przedsięwzięcia.
Ta sama firma była bowiem wykonawcą układu drogowego, którego rozliczenie wciąż nie zostało ostatecznie zakończone.
Stadion już działa. Finansowa historia jeszcze się nie skończyła
Nowy stadion funkcjonuje i został oficjalnie otwarty ponad rok temu. Dla mieszkańców najważniejszy jest dziś oczywiście sam obiekt, jego wydarzenia i możliwości, jakie daje miastu. Z perspektywy finansów publicznych historia wygląda jednak zupełnie inaczej.
Inwestycja, która miała kosztować niewiele ponad 205 mln zł, pochłonie około 410 mln zł za sam kompleks stadionowy. Do tego dochodzą koszty infrastruktury drogowej, które również znacząco wzrosły względem pierwotnych założeń.
Najnowsza ugoda zamyka jeden z najważniejszych sporów między miastem a wykonawcą. Jednocześnie pokazuje, jak bardzo może zmienić się rachunek dużej inwestycji infrastrukturalnej od momentu podpisania umowy do jej ostatecznego rozliczenia.
Stadion został więc wybudowany i otwarty, ale jego prawdziwy koszt mieszkańcy poznają dopiero po zakończeniu wszystkich rozliczeń. Na dziś wiadomo jedno: pierwotne 205 mln zł pozostaje już tylko punktem odniesienia dla inwestycji, której koszt przekroczył 400 mln zł.
