„Fale Dunaju” na A1 od lat męczą kierowców

Kierowcy z Katowic i całego regionu od lat zmagają się z nierównościami na autostradzie A1. Odcinek między Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi zasłynął jako „fale Dunaju”. Zamiast płynnej jazdy, wielu zmotoryzowanych doświadcza tam podskoków i drgań.

Dziś na tym fragmencie obowiązują ograniczenia prędkości do 110 km/h, a miejscami nawet do 80 km/h. To realnie wydłuża czas przejazdu. Co więcej, obniża komfort i poczucie bezpieczeństwa. Problem trwa od lat, mimo wcześniejszych prób frezowania i napraw gwarancyjnych.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Tragedia w Ligocie. Upadek z 10. piętra na osiedlu Zadole

Osiem firm chce naprawić newralgiczny odcinek

Teraz pojawiła się konkretna szansa na przełom. Aż ośmiu wykonawców zgłosiło się do przetargu na remont ponad 3-kilometrowego odcinka A1 w kierunku Piekar Śląskich.

Wszystkie oferty zmieściły się w budżecie GDDKiA, który wynosi ponad 63 mln zł. Najtańszą propozycję złożyło konsorcjum COLAS Polska i ANTEX II. Najwyższą cenę zaproponowała firma Trakcja. Obecnie trwa analiza dokumentów oraz zakresu prac.

To pierwszy etap szerokiego programu naprawczego. Obejmuje fragment od okolic wiaduktu nad ul. Kościuszki w Siemoni do MOP Dobieszowice Zachód.

Kompleksowa naprawa, nie kosmetyka

Tym razem drogowcy zapowiadają kompleksowe działania. Wykonawca naprawi jezdnię oraz zrealizuje roboty towarzyszące. Przebuduje kanalizację deszczową, aby zapewnić prawidłowe odwodnienie. To kluczowe dla trwałości nawierzchni.

Ponadto drogowcy wyremontują ekrany akustyczne. Odnowią dwa wiadukty oraz przepust drogowy. W planach jest także nowe oznakowanie poziome i pionowe oraz montaż urządzeń bezpieczeństwa ruchu.

Co istotne, prace powstaną na podstawie ekspertyzy naukowej i szczegółowego programu naprawczego. Dokumentację przygotowano we współpracy z Politechniką Śląską. Celem jest trwałe usunięcie deformacji i przywrócenie pełnej nośności drogi na co najmniej 30 lat.

Skąd wzięły się „fale Dunaju”?

Źródłem problemu okazał się żużel użyty w podbudowie. Materiał miał wymagane certyfikaty, jednak pod wpływem wilgoci zaczął pęcznieć. W efekcie asfalt unosił się i deformował.

Budowę tego odcinka rozpoczęto w 2009 roku, a kierowcy pojechali nim w 2012 roku. Już kilka lat później zaczęły pojawiać się pierwsze wybrzuszenia. Kolejne naprawy nie przyniosły trwałego efektu, dlatego problem narastał.

Całościowy koszt przywrócenia pełnej sprawności technicznej A1 oszacowano na ponad 700 mln zł. Jednak teraz zapowiedzi są jednoznaczne. Drogowcy chcą raz na zawsze zakończyć erę „pralki” na śląskim odcinku autostrady.

Jeśli przetarg zakończy się bez odwołań, roboty mogą ruszyć jeszcze w tym roku. Kierowcy z Katowic czekają na to z nadzieją, ale i ostrożnym optymizmem.